Protokół 7: Koniec Imperium Morrisonów

Protokół 7: Koniec Imperium Morrisonów

Fina
Wyszłam z domu Morrisonów, nie oglądając się za siebie. Na podjeździe czekał na mnie czarny Rolls-Royce. Arthur stał przy otwartych drzwiach z ciepłym, kaszmirowym kocem w dłoniach.
— Czy wszystko gotowe? — zapytałam, wsiadając do środka.
— Tak, pani prezes — odparł Arthur. — Ich konta są zamrożone, a prawnicy już pracują nad przejęciem reszty ich majątku ruchomego w ramach rekompensaty za straty wizerunkowe firmy. Będą potrzebować cudotwórcy, żeby uniknąć bankructwa.
Spojrzałam przez okno na oświetloną rezydencję, z której właśnie wyprowadzano Diane i Brendana w samym środku nocy. Wyglądali tak mali, tak żałośni.
Położyłam rękę na brzuchu, czując delikatne kopnięcie.
— Widzisz, maleństwo? — szepnęłam. — Nigdy nie pozwól nikomu uwierzyć, że jesteś słaby tylko dlatego, że jesteś dobry. Bo kiedy dobrzy ludzie tracą cierpliwość, świat zaczyna płonąć.
Samochód ruszył w noc, zostawiając za sobą ruiny imperium, które zbudowałam dla kogoś, kto nigdy na nie nie zasługiwał. Morrisonowie chcieli, żebym wzięła kąpiel. Cóż… wzięłam ją. Ale to oni ostatecznie utonęli.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top