- Patrz, ile ogłoszeń — szukają nauczycieli matematyki. Wynagrodzenie godzinowe od tysiąca rubli!
- A tu strona, gdzie zamawiają domowe wypieki. Twoje ciasta sprzedałyby się błyskawicznie!
Svetlana zbliżyła się bliżej do ekranu. Rzeczywiście, wiele ofert. A wymagania nie wydawały się takie straszne…
— A co, jeśli mi się nie uda? Może jestem już za stara na to wszystko?
— Za stara? — oburzyła się Gala. — Masz pięćdziesiąt dziewięć lat, a nie osiemdziesiąt! Moja ciocia w wieku sześćdziesięciu pięciu lat ukończyła kursy manicure i teraz ma tak wielu klientów, że nie może ich obsłużyć!
Spędziły dzień od rana do wieczora, badając możliwości. Gala pomogła stworzyć profil na stronie dla nauczycieli i zamieścić ogłoszenie o domowych wypiekach w lokalnych grupach w mediach społecznościowych.
— Zacznijmy od małych kroków — powiedziała przyjaciółka na pożegnanie. — Najważniejsze to uwierzyć w siebie.
Pierwszy telefon zadzwonił już po dwóch dniach. Kobieta szukała nauczyciela dla swojego syna w dziewiątej klasie.
— Z matematyką ma całkowite kłopoty — narzekała mama przez telefon. — Może mogłabyś spotykać się z nim kilka razy w tygodniu?
Serce Svetlany biło jak szalone, gdy ustalała pierwszy termin. A co, jeśli mi się nie uda? Co, jeśli zapomniała wszystko, czego uczyła się na studiach?
Jednak Denis, chudy chłopiec z inteligentnymi oczami, okazał się wdzięcznym uczniem. Svetlana tłumaczyła algebrę własnymi słowami, podawała przykłady z codziennego życia, i nagle zobaczyła w jego oczach ten właśnie błysk zrozumienia.
— Wow, to wcale nie jest takie trudne! — wykrzyknął samodzielnie rozwiązując zadanie.
— Oczywiście, że nie jest trudne — uśmiechnęła się Svetlana. — Po prostu trzeba znaleźć właściwe podejście.
Po lekcji mama Denisa wsunęła jej do rąk kopertę z pieniędzmi.
— Dziękuję ci bardzo! Od dawna nie był tak zafascynowany nauką!
Dwie tysiące rubli. Jej pierwsze pieniądze samodzielnie zarobione od trzydziestu lat. Svetlana szła do domu, ściskając kopertę w ręku, i czuła się jak astronauta, który po raz pierwszy stanął na Księżycu.
W domu Wiktor oglądał telewizję.
— Gdzie zniknęłaś? — mruknął, nie odrywając wzroku od ekranu.
— Zajmowałam się chłopcem. Nauczycielstwo — odpowiedziała, starając się mówić jak najbardziej naturalnie.
— Nauczycielstwo? — w koń finally looked at her. — Od kiedy to?
— Od niedawna. Postanowiłam dorobić trochę.
Wiktor się zaśmiał:
— No cóż. Zobaczymy, jak długo wytrzymasz. Tylko dzieci nie kalecz swoim nauczaniem.
Svetlana przeszła do sypialni, nie odpowiadając. Schowała kopertę do starej szkatułki i cicho powiedziała swojemu odbiciu w lustrze:
— A jeszcze zobaczymy, kto kogo kaleczy.
W ciągu następnych dwóch tygodni pojawiło się jeszcze trzech uczniów. A zamówienie na tort na urodziny przyniosło jeszcze półtora tysiąca. Pieniądze w szkatułce rosły, a z nimi wzrastała pewność siebie Svetlany.
Zarejestrowała się na kursy komputerowe, kupiła sobie nową sukienkę — po raz pierwszy od wielu lat bez zgody męża. I zaczęła planować.
Leave a Comment